# 11 Wspólne Dzierganie i Czytanie, tęsknota za slow i przygotowania na Wietnam.

Mamy prawie koniec lutego, a ja dopiero dzisiaj pierwszy raz po nowym roku witam Was na Wspólnym Dzierganiu i Czytaniu u Maknety. Musiało troszkę czasu minąć abym uzbierała dostatecznie dużo wymówek na „nieblogowanie”, zaś tak poważniej i rzetelniej opisując - można by to ująć w uroczej metaforze prozy życia, która mnie pochłonęła.

Chciałabym być bardziej aktywna ale czasem jest tak, że zapalam się przez kilka dni jestem ze wszystkim co dzieje się na bieżąco, a później przychodzi jedne, drugi dzień gdzie trzeba ogarnąć ważniejsze życiowe sprawy, realnie działać i nagle jakoś tak trudno jest skupić się na wirtualnym. Wrócić do punku gdzie się przerwało, a dni zaczynają odkładać i zaczynasz patrzeć na wszystko jak przez bańkę. 

Od nowego roku pracuję zmianowo. Czasem na piątą czasem na trzynastą chadzam i choć nie jest to fizyczna harówka tylko mozolne klikanie przed komputerem mam wrażenie, że jestem dosłownie w fabryce. I czasem jest mi bardzo smutno, że nie potrafię znaleźć na wszystko czas i ciągle mijam się. Taki stan rzeczy okazuje się mało przyjazny dla działalności rekodzielnej i plano-dzielnej – czyli takiej, w której jestem w stanie efektywnie i zadowalająco spełniać punkty własnego planu na siebie. 

Walczę z tym. Codziennie patrząc na zegarek i sprawdzając ile jeszcze zostało mi czasu obiecuję sobie poprawę. Mam wszystko wyliczone, więcej pisać, więcej czytać, więcej uczuć języków obcych, więcej ćwiczyć (zacząć ćwiczyć w ogóle), więcej dbać o wszystko…  i wszystko niemiłosiernie przeciąga… 

STOP – bo zacznę roztkliwiać, a to jest ZABRONIONE !


Mam jeszcze dokładnie 15 min na napisanie tej notki zanim pójdę się szykować do pracy, więc przejdę do konkretów. Z niecierpliwością czekam na marzec, który jest w tej chwili najważniejszy w tym roku. Mamy paszporty wizy, bilety i za niecały miesiąc lecimy do Wietnamu. To jak taki magiczny pstryk. 

Czasoprzestrzenny bufor czaru wytchnienia i nowej energii. Gdzie uda nam się na trzy tygodnie zniknąć i psychicznie odpocząć, zaś fizycznie nie będzie to zapewne na szczęście dane ponieważ Naszą podróż planujemy i organizujemy sami. Lista/listy rzeczy spraw do zrobienia przed wyjazdem skreślają się powoli ale każdy z punktów jest ważny i jeszcze realniej pokazuje nam, że to prawda, że na serio za miesiąc będziemy setki kilometrów od domu na pięknych zielonych ziemiach wśród uśmiechniętych ludzi i smakowitego jadła. 

Dlatego też moja literatura na ten miesiąc jest tematyczna. Z jednej strony chciałabym dowiedzieć się przed wyjazdem jak najwięcej, aby większość tego co może Nas spotkać móc przewidzieć, wiedzieć, rozpoznać na miejscu, a z drugiej strony chciałabym aby wszystko okazało nowym nieprzewidywalnym zaskoczeniem, abyśmy mogli przeżyć Wietnam samodzielnie, a nie odtwarzać cudze eskapady i podróżnicze wrażenia. Zbalansowanie tego jest nakreślone cieniutką linią. Istotny jest dobry plan ramowy. Mapa miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć, doświadczyć i posmakować. Cała reszta jest jak na razie tajemniczym know how ;) 



Rękodzielnie przez ten czas udzielałam się w mniejszych formach. Przełożyło się na moje polubienie Instagramu, gdzie na szybko mogłam wrzucić teraźniejsze potworki, bez potrzeby konkretniejszego opisu, do którego czuję się zobowiązana prezentując na blogu, aby wydawało się bardziej pro ;)

Trochę dziergałam, uplotłam z dwa trzy walentynkowe serduszka i kilka elementów z pastelowego zestawu herbaciano-kawowego… nie mogę Wam obiecać, że szybko je skończę, ale mam nadzieję, że jeszcze przed wyjazdem zaprezentuje cały mały komplecik. 

W rękodzielnej wirtulandii zaczął się sezon wielkanocny już w połowie styczna pojawiły się pierwsze dekoracje świąteczne, frywolne i nie mniej frywolne o różnej jakości i estetyce. Patrzę na to z pewnym przymrużeniem oka. W tym roku nie będzie mi chyba dane zbyt twórczo wykazać. No cóż chyba Sezony i Dekoracje nie są moją najmocniejszą stroną, wiecznie w niedoczasie ;) 

Pozdrawiam Was serdecznie Juju.


Juju Frywoliartspace

Witam Was przeciepło i puchato. Jestem szalenie rada i uśmiecham się do Was serdecznie. Cieszę się, że mnie odwiedziliście. Chciałabym podzielić się z Wami moimi małymi, większymi pasjami, prozaicznymi jak i ważnymi myślami. Znajdziecie tu moje rękodzielne potworzenia, ubarwione poetycznie i słownie wespół z dniem dzisiejszym. Nie zabraknie również kotów, gdyż dzięki nim wszystko jakoś zgrabniej plecie.