Mój mały tattingowy plac zabaw :)



Zaprzyjaźniłam się z haftem frywolitkowym na jesieni ubiegłego roku Zaczęłam od prostych Doilies (serwety) dzierganych powtarzalnym wzorem aleksandryjskim. Spodobała mi się łagodna prostota wzoru idealna do szlifowania równych double stitch`y. Delikatność splotu i finezja wykończenia prac niegdyś widzianych, podziwianych, zaś wykonanych innymi rękodzielnymi dłońmi kiedy jeszcze nie podejrzewałam, że kiedyś sama podejmę wyzwanie tattingowgo dziergacza. :)


Na początku pracowałam z igłą ucząc się supełków z włoskich poradników YT. To było prostsze gdyż miałam pod ręką zbliżone do właściwego narzędzie. Oczywiście nie wiedziałam w tedy jaka to powinna być igła i dlaczego jej długość ma znaczenia dla efektywniejszej pracy. Pamiętam, że ucząc najbardziej myliła mi się kolejność supełków kiedy mam owijać igłę w prawo, a kiedy w lewo. I nie miałam pewności, która strona pracy jest tą wierzchnią. Śmiesznie wyglądał kopczyk nieudanych zmylonych prac, a pokuty od igły palec wcale nie szlifował się technicznie.

Tattingowe shuttle (czółenko) odkryłam nie długą chwilę później. Moje pierwsze małe granatowe z bębenkiem i małym szydełkiem okazało mało poręczne, choć szydełko zespolone istotnie ułatwiało pracę. Bardzo szybko zaznałam pewności, że idealnie jest mieć więcej niż jedno. Nie tylko do prac dwu-czółenkowych ale również z prostego faktu, iż różne nitki różnie pracują na czółenku, a posiadanie kilku pozwala jednocześnie zajmować kilkoma pracami, bez konieczności przenawijania kordonka.  Moja nauka tattingowania czółenkowego nie była oczywista i również zajęła mi trochę czasu, pamiętam chwilę kiedy pierwszy raz zaskoczył mi pierwszy podwójny supełek z nitki po przeskoku na ringu, tak, że nitka wiodąca od czółenka swobodnie przesuwała. Ten przeskok nitki teraz taki oczywisty i odruchowy wówczas wydawał się niebanalnie dziwny tak jakbym nie potrafiła zsynchronizować palców, a supełki nie trafiały na swoje miejsce.  

Dziś już zacnie wychodzą i teraz patrząc na swoje własne dziergane cudeńka nie mogę się nadziwić, że są moje ;) 



Juju Frywoliartspace

Witam Was przeciepło i puchato. Jestem szalenie rada i uśmiecham się do Was serdecznie. Cieszę się, że mnie odwiedziliście. Chciałabym podzielić się z Wami moimi małymi, większymi pasjami, prozaicznymi jak i ważnymi myślami. Znajdziecie tu moje rękodzielne potworzenia, ubarwione poetycznie i słownie wespół z dniem dzisiejszym. Nie zabraknie również kotów, gdyż dzięki nim wszystko jakoś zgrabniej plecie.